Piotr Ciszewski: Mentalność neokolonialna

[2017-07-06 09:00:35]

Wstrętne wrażenie robi lizuństwo biurokracyi polskiej. Ohydnem jest wytrawne, dworskie płaszczenie się szlachty polskiej. Płytką jest jowialna uczuciowość uniżoność mieszczaństwa, ale najbardziej przygnębiająco i rozpaczliwie smutno wygląda wiernopoddańczy jubel tłumu miejskiego. Te okrzyki radosne, zachwyt, rzucanie czapek w górę, kwiek wizy, tupanie nogami z radości, że nasz Arcyksiążę przyjechał. Tak w roku 1912 pisał o wizycie arcyksięcia Karola Stefana w Krakowie anarchista Augustyn Wróblewski.

Polska „odzyskuje godność”

Minęło 105 lat, a przy okazji wizyty w Polsce prezydenta USA Donalda Trumpa, widać jak niewiele zmieniło się w mentalności nadwiślańskich elit. Z okazji odwiedzin „szacownego gościa” zamilkły nawet środowiska na co dzień odmieniające określenia „niepodległość”, „wolność” czy „suwerenność” przez wszystkie przypadki. Partia rządząca, rzekomo przywracająca Polsce godność, zorganizowała z tej okazji spęd swoich zwolenników mających chorągiewkami oraz entuzjastycznymi okrzykami witać gościa zza oceanu. Aby zadbać o należytą oprawę wizyty każdy z posłów PiS otrzymał zadanie zwiezienia kilkudziesięciu osób.

O tym jak władza widzi relacje z USA świadczy wypowiedź ministra spraw zagranicznych Witolda Waszczykowskiego. Na łamach „Rzeczpospolitej” wyłuszczył swoje oczekiwania. Akcent położył na kwestie bezpieczeństwa i obronności. O dawno postulowanym zniesieniu wiz do USA dla Polaków wspomniał w dwóch zdaniach, czyli o wiele mniej niż na przykład o tworzeniu „klimatu” dla inwestorów. Znamienne, że według rządzących Polska musi wciąż USA udowodnić, że jest „wiarygodnym partnerem”. Ten ładnie brzmiący frazes powtarzają wszystkie kolejne rządy. Oznacza on zwiększanie wydatków zbrojeniowych, kupowanie broni od amerykańskich koncernów czy ułatwianie działalności ponadnarodowych korporacji. O konieczności udowadniania wartości wobec sojusznika mówią ci sami politycy, którzy jednocześnie postulat aby 38 milionowy kraj przyjął kilka tysięcy uchodźców uważają za niedopuszczalny dyktat Unii Europejskiej. Nie widzą sprzeczności w tym, że wspieranie polityki międzynarodowej Waszyngtonu właśnie tych uchodźców wojennych tworzy.

Politycy PiS mówiący obecnie o konieczności domagania się od Niemiec reparacji wojennych, nie rozliczają USA nawet z zapowiedzi o korzyści ekonomicznych jakie będą płynąć dla wspierających „interwencję” w Iraku z 2003 roku. Nawet jeśliby przyjąć moralnie obrzydliwe wycenianie udziału w wojnach pod względem dochodów jakie może to przynieść, współpraca z USA okazuje się dla Polski niezbyt korzystna.

Również koczowisko grupy zwolenników Adama Słomki, walczących z „obcymi wpływami”, „sprzedajnymi sądami”, „dyktatem UE” i setką innych podobnych „patologii”, przed wizytą Trumpa zostało ozdobione plakatami sławiącymi wielkiego brata zza oceanu. Nie pomogło to jednak i koczownicy zostali z okolic placu Krasińskich, na którym Trump miał wygłosić przemówienie, usunięci. „Poszkodowani” nie obwinili jednak za swój los wiernopoddańczej polityki międzynarodowej Polski, lecz złośliwą prezydent Warszawy.

Władza nie zapomniała o igrzyskach dla pospólstwa. Po uczestnictwie w powitaniu Trumpa będzie ono mogło bawić się na pikniku militarnym sponsorowanym przez państwowe firmy. W ten sposób szerzy się przyzwolenie na rosnące wydatki militarne. Musimy bowiem być „wiarygodni” i zamiast dofinansowywać służbę zdrowia, kupować rakiety.

„Demokraci” liczą na interwencję

Ktoś powie: „czegóż można oczekiwać od zwolenników dobrej zmiany, przecież oni są przyzwyczajeni do kultu wodza, więc Trump im pasuje”. Jednak mentalność neokolonialnych zarządców przejęli również „demokraci”. Posłowie PO oburzyli się, że nie otrzymali zaproszeń na przemówienie Trumpa dla swoich zwolenników, a PiS chce „zmonopolizować uroczystość”. Trwa więc przepychanka o to kto będzie stał bliżej szacownego gościa, kogo obdarzy spojrzeniem, a komu pogrozi palcem.

Na to ostatnie liczy najwyraźniej „lewicowy” publicysta Jacek Żakowski. W swoim apelu do Trumpa prosi wręcz o to aby upomniał rządzących Polską, że kraj idzie w złym kierunku. Ameryka wciąż jest wyjątkowym krajem, wywierającym wyjątkowy wpływ na bieg spraw w wielu innych państwach. Zwłaszcza, gdy przeżywają one wyjątkowe chwile pisze w liście opublikowanym na łamach Wirtualnej Polski. Żakowski nie zdradza czy chciałby aby prezydent USA przysłał kilka dywizji Marines w celu „stabilizacji” i na przykład przywrócenia niezależnego Trybunału Konstytucyjnego. Wie natomiast, że głos prezydenta USA byłby ważny w powstrzymaniu rosnących wpływów Rosji. Ta bowiem, zdaniem Żakowskiego, snuje podstępne plany aby przejąć Europę Wschodnią nie tyle militarnie, co politycznie.

Od ponad 100 lat niewiele się zmieniło. Polska jest formalnie niepodległym państwem, jednak jej elity polityczne przypominają zwaśnionych kolonialnych kacyków. Każdy z nich liczy, że koronowana głowa, która zaszczyciła kolonię swoją wizytą, pochwali jego, a przeciwnikowi utrze nosa. Licytują się też w tym kto lepiej odczyta intencje koronowanej głowy, udowodni, że będzie „wypełniał zobowiązania” w dostarczaniu żołnierzy na wojny, umożliwianiu eksploatacji surowców naturalnych czy oddawaniu w ręce kolonialnych przedstawicieli lokalnego handlu. Wiele się zmieniło, aby wszystko pozostało takie same.


Piotr Ciszewski


drukuj poleć znajomym poprzedni tekst następny tekst zobacz komentarze


lewica.pl w telefonie

Czytaj nasze teksty za pośrednictwem aplikacji LewicaPL dla Androida:


blogi - ostatnie wpisy


co? gdzie? kiedy?

Chcemy WETA
Warszawa, Pałac Prezydencki, Krakowskie Przedmieście
22 lipca (sobota), godz. 18.00
"Bez Dogmatu" - zaproszenie do współtworzenia pisma
do 15 sierpnia
Szukam muzyków, realizatorów dźwięku do wspólnego projektu.
wszędzie
zawsze
Najnowszy numer "Dalej! pismo socjalistyczne"
www.dalej.org
wiosna-lato 2017
Petycja o opodatkowaniu księży
Nowy Lewicowy Vlog
Warszawa
Zapraszamy do współpracy
Polska
cały czas
"Czerwony katechizm" - F. Czacki
Zapraszam
LeftRadio - Lewicowe radio
Internet
-

Więcej ogłoszeń...


kalendarium

24 lipca:

1783 - Urodził się Simón Bolívar, bohater walk o wyzwolenie Ameryki Południowej spod władzy hiszpańskiej.

1920 - Ignacy Daszyński (PPS) został wicepremierem koalicyjnego Rządu Obrony Narodowej z W. Witosem na czele.

1976 - Zmarł Adam Pragier, ekonomista, działacz socjalistyczny, poseł PPS, więzień twierdzy brzeskiej.

1983 - Wenezuela: W 200. rocznicę urodzin Simóna Bolívara powstała tajna, lewicowa organizacja polityczno-wojskowa Boliwariański Ruch Rewolucyjny-200. Jednym z jej założycieli był późniejszy prezydent kraju Hugo Chávez.

2005 - W stolicy Wenezueli Caracas rozpoczęła emisję utworzona przez prezydenta Hugo Cháveza panamerykańska telewizja TeleSUR.


 
Lewica.pl na Facebooku